Menu główne:
Wstęp
Teren działania
Aktualności
Historia
Organizacja
Wypadki
Dla Rajcowników
Pogoda
Warto zobaczyć
Sponsorzy
Alarmuj!
Inne menu
Listy do JOPR
Mapa serwisu
Księga gości
Nowości
Statystyka
Advertisement
Turbo-ratownik, czyli samokrytyka Drukuj Email
Wpisał: Jajczelnik   
21.12.2006.

Pojęcie “turbo-ratownik” usłyszałem, sięgając po wafelka, w scenerii poważnego menedżerskiego gabinetu. Na moje szczęście słowo nie padło 5 sekund później, bo skończyłoby się niedrożnością dróg oddechowych i gromadną próbą udrożnienia manewrem Heimlicha, a jak wiadomo, gdzie kucharek sześć....

Turbo - ratownika wymyśliła pewna sqaw z plemienia Apaczów. Istotka drobna, skromna, miła i cicha. Z tym “cicha” to czasu. Słyszałem tylko raz podobny dźwięk. Jak Dorota Stalińska prezentowała swoje możliwości w filmie “Krzyk”. Dorota przegrywa z Agatką w tej konkurencji o jakieś 20 decybeli.

To fenomenalne określenie niezwykle trafnie oddaje w jednym słowie osobnika, którego pewnie spotkaliście nie raz.

Kto to jest turbo- ratownik?

Turbo-ratownik ma czerwony polar. Czerwony polar jest warunkiem sine qua non - bez czerwonego polara ratownik nie istnieje.

Turbo-ratownik nosi lustrzane okulary przeciwsłoneczne, w których przeglądają się wielbicielki. Lustrzane okulary pozwalają dyskretnie lustrować przechodzące turystki.

Turbo-ratownik jest zawsze gotowy do działania. Zawsze!

Turbo-ratownik ma ze sobą zawsze ratownicze gadżety. Zawsze!

Może zapomnieć jedynego ubrania prawdziwego mężczyzny, ale nigdy nie zapomni o maseczce do resuscytacji. W końcu w życiu turbo-ratownika reanimacja zdarza się częściej niż sex.

Chodzi po ulicy z czerwonym plecakiem, a w środku ma kołnierz Schantza, deskę ortropedyczną, butlę tlenową i defibrylator, komplet wkłuć dożylnych i zestaw do drenażu jamy opłucnej.

Turbo-ratownik ma nóż. Widzieliście kiedyś nóż Sylwka “Rambo” Stallone? Przy nożu turbo-ratownika to marny kozik. Turbo-ratownik potrafi swoim nożem wybić szybę, przeciąć pasy, wykręcić śrubę, wypatroszyć karpia i przeciąć linę, na której wisi.

Mc Gyver używa nitki wyciągniętej z ubrania do zszycia rany. Turbo-ratownik używa nici chirurgicznych, które ZAWSZE ma przy sobie, do przyszycia guzika.

Turbo-ratownik musi mieć klatę. O minimalnych wymiarach mogłyby się wypowiedzieć panie. Na widok takiej klaty panie wypadają z okien.

Turbo-ratownik chodzi po dyżurce w profesjonalnej uprzęży, obwieszony kilogramami szpeju. Natomiast z helikoptera zjeżdża na linie gołymi rękami. Turbo-ratownik potrafi również wymałpować do helikoptera w zawisie, chociaż nikt nie wie po co.

Turbo-ratownik jest nie tylko silny, jest także mądry.

Turbo-ratownik wie, jaka jest różnica między resuscytacją i reanimacją i to czyni go lepszym od reszty, która tego nie wie. Na tych, którzy nie znają magicznej definicji, patrzy z pobłażliwym uśmiechem i nonszalancką wyższością. Jeżeli nie znasz prawidłowego znaczenia tych pojęć, nie waż się używać któregokolwiek z tych dwóch słów w obecności turbo-ratownika! Narazisz się na długi i przymusowy wykład.

Turbo - ratownik potrafi użyć noszy jaskiniowych, podwójnego flaszencuga, dwóch kilometrów lin statycznych i dynamicznych, piły motorowej, reflektorów i przenośnego generatora, tam, gdzie laik użyłby tylko drabiny. Z równym skutkiem.

Turbo-ratownik jest w romantykiem, ale się do tego nigdy nie przyzna. W książce służby kolację przy świecach raportuje lakonicznym “ratownik męczy się u dziewczyny”. Choć nigdy nie wie, czy wróci żywy i zdrowy z akcji.

Pozdrówcie ode mnie napotkanego turbo-ratownika!

Jajczelnik

Zmieniony ( 21.12.2006. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Sklep Górski
sklepgorski.pl